Dominik jest zbyt młody by na to zwracać uwagę dla niego jest wszystko możliwe! Postaraj się mu to wytłumaczyć on ma zaledwie parę lat. Fyszo masz dzieci?
Clarke pisał głównie o tematyce lotów miedzyplanetarnych w latach 70-80. Zbyt szczegółowo wgłębiał się w szczegóły techniczne i to go zgubiło. Bo dziś już się np. nie programuje komputera przez perforowane taśmy. Skoro pisał s-f to mógł trochę wysilić wyobraźni i pisać o telepatycznym sterowaniu. Tymczasem po 5 latach jego powieści 'straciły na czasie'. BTW to nie odyseje są najlepsze tylko cykl 'Ramy'.
No właśnie pisząc poprzedni post miałem na myśli że brakuje mu trochę do Verne'a. Ale nie pisałem żeby nie ujmować chwały bądź co bądź dobremu pisarzowi SF.
Cześć wszystkim!
Jedna rzecz, którą przeczytałem na tym forum wstrząsnęła mną. A mianowicie stwierdzenie, tudzież dwa stwierdzenia Mateusza cytuje: 1.” Ma dolecieć (wg moich obliczeń) za 5-6 lat. Gdy wyląduje na księżycu ma wysłać próbnik z wiertnikiem. Ma się wkopać w skorupę lodu, która wynosi 100 -200km. Będzie to trwało około miesiąca” – ja uważam że ten dorsz to by nawet nie przeżył tego lotu na Europę, podkreślam – jak Ty drogi Mateuszu sam wyliczyłeś podróż tego dorsza trwała by 5-6 lat + 1 miesiąc. Wydaje mi się że dorsze to 6 lat nie żyją!!!2. - cytat „Tu bym ulepszył sondę o bardziej skomplikowany i efektowny próbnik. Byłby on przymocowany np. do dorsza z przyczepionym identyfikatorem. Próbnik szukałby życia a naukowcy z NASA lub z innej organizacji naukowej obserwowaliby jak sobie radzi dorsz. To wyjście jest bardzo dobre - sonda może przynieść o wiele więcej informacji, choć na pewno będzie droższa ” przysyłam dorsza na Europę OK-ej spox zakładamy że cudem przeżył!!! no dobra jak zapewne Ci wiadomo to ryby jak każdy organizm z Ziemi!!!! potrzebują tlenu do przeprowadzenia oddychania komórkowego – (czyli odżywienia każdej komórki ciała!!!!!!!!!!!!). To jak myślisz jak Ci ten dorsz wyżyje, jak nie będzie miał tlenu do oddychania rozpuszczonego w wodzie!!!! A swoją drogą co będzie jadł???? Mateuszu jeśli możesz to odpisz - nie mam nic do tego co obmyśliłeś. Osobiście sam też interesuje się kosmosem itp. itd. ale następnym razem zasięgnij do jakiejś literatury aby upewnić się!!! - Co się piszesz!!!!
Mateusz cytował słowa dwunastoletniego dziecka. Spróbuj napisać ripostę: prostą, ciekawą, nieagresywną. Czasami odpowiedzi na pytania dzieci są bardzo trudne. Ale dla tych dzieci mają o wiele więkjsze znaczenie niż dla dorosłych.
Lód można przetopić... Sonda z gorącym korpusem i zasilaniem atomowym. Powyżej sondy woda znowu zamarznie, ale większy problem jest z łącznością: przez wodę i lód fale radiowe przechodzą z trudnością. Sonda mogłaby rozwijać za sobą kabelek i w ten sposób utrzymywać łączność z powierzchnią.
Można spróbować klasycznych wierceń jak na Antarktydzie. Wymagałoby to jednak przetransportowania ton sprzętu w odległy kosmos.
. Czy widzieliście co się dzieje z 5-cio groszówką położona na kilku centymetrowej lodowej tafli. Ona ją przetapia czerpiąc energię z otoczenia. Nie trzeba żadnego zasilania atomowego. Z tego co wiem to NASA już testowała na Antarktydzie prototyp może nie sondy ale uradzenia które przy minimalnej ilości energii wtapiało się w lód zostawiając za sobą super cienki drut łączący je z anteną i nadajnikiem. Drut miał średnice nie wiele większą od średnicy ludzkiego włosa ale dzięki temu że roztopiony pod urządzeniem lud zamarzał nad nim drut był zabezpieczony przed zerwaniem
Uważam za bardzo prawdopodobne, ze na Europie istnieje życie. Najprawdopodobniej pod kilkukilometrową warstwą lodu znajduje się tam olbrzymi ocean, a że wpływy grawitacyjne Jowisza umożliwiają powstanie tam pływów - podobnych do tych powodowanych na Ziemi przez Księżyc - to możliwe, że znajduje się tam nawet złożone życie, a nie tylko beztlenowe bakterie itp. ekstremofile. Myślę, że życie powstaje wszędzie tam, gdzie istnieją sprzyjające warunki. Zapewne w większości przypadków jest to życie jednokomórkowe, ale w części może być to życie bardziej złożone.
konrad napisał/a:
na Europie nie mogło by istnieć życie ponieważ ocea króry znajduje się pod zamarźniętą wodą do nigo ciężko docirają prominie słońca.
Wruce do ewolucji życia na naszej Ziemi więc podczas zlodowaceń promieńom słońca trudno jest się przedostać przez lód i zaczyna brzkować tlenu więc i ryby zaczynją powoli umierać a glony bez promieni słońca również giną. Więc niema co życia na Europie STANOWCZO NIE MA bo pewnie niektórym z was wydaje się jeżeli na jkimś księżycu czy planeci 100% atmosfery to tlen i jak jest mnustwo wody to iżycie jest
Po pierwsze: do istnienia złożonego życia niepotrzebne jest docieranie promieni słonecznych. Przy dnie oceanów, na głębokościach rzędu 9-10 kilometrów - a więc tam, gdzie promienie słoneczne nie dochodzą, i gdzie panuje ogromne ciśnienie - żyją przecież ryby, w tym słynne ze światełkami na bokach. Mimo że na powierzchni temperatura jest zbyt niska, by mogło tam istnieć życie, a zwłaszcza złożone, to pod lodem, przy dnie domniemanego oceanu, mogą znajdować się kominy geotermalne (lub też: hydrotermalne), które dostarczają ciepła. Zresztą, jeśli jest faktem istnienie na Europie wody w stanie ciekłym, to pewne jest, że temperatura musi tam wynosić powyżej zera, bo tylko poniżej tej granicy woda zamarza. Jeśli woda jest tam płynna, to znaczy, że nie jest za zimno.
Po drugie: domniemane ryby na Europie nie muszą żywić się glonami czerpiącymi siły życiowe z promieni słonecznych. Przecież ryby żyjące w głębinach też muszą się czymś żywić, nie?
Po trzecie: nie pisz, że na Europie nie ma życia, a już na pewno nie że stanowczo, bo warunki mogą tam być (pod lodem) całkiem odpowiednie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum